Stare życie musi iść na śmietnik, Mt 4:12-17

Krzysztof Radzimski

Zmień myślenie! Jezus się przybliżył do ciebie. Więc powiedz Mu, że jesteś na dnie i potrzebujesz Jego ratunku. On nie da się wykorzystać. Ma dla ciebie nowe życie, ale stare musi iść na śmietnik.

18 lutego 2024


Założenia

  1. Ukazanie paraleli pomiędzy 2:22 a 4:12 – Jezus nie jest bezpieczny w Judei. Odnajduje się na styku Izraela i Galilei wielu narodów – ukazując tym samym uniwersalny charakter swojego przesłania.
  2. Jezus nie może pozostać pod opieką Marii. Musi rozpocząć całkowicie samodzielną służbę. Przenosi się „nad morze” do Kafarnaum, co będzie nawiązywać do proroctwa z Iz 9:1-2.
  3. Jezus zostaje ukazany jako wielkie światło, światłość świata, zaś lud Galilei jako chodzący w ciemności (hoshek). Jest to nawiązanie do Rdz 1. Jezus zapoczątkowuje nowe stworzenie. Przychodzi do krainy „pomieszania z poplątaniem”, do krainy ciemności i chaosu, aby przynieść światło zbawienia.
  4. Jezus kontynuuje nauczanie Jana, wzywając ludzi do zmiany myślenia, nawrócenia, gdyż nadchodzi Królestwo Niebios, Boże wybawienie, życie z Nim i w Nim.

Wprowadzenie

Mawia się, że naród polski uwielbia walkę w sytuacjach beznadziejnych. Liczne powstania, które nie miały żadnych albo znikome szanse powodzenia, to polska specjalność. Najmocniej organizujemy się by zwalczyć jakiegoś wspólnego wroga. Kiedy zwyciężamy, rzadko kiedy umiemy zagospodarować tak utworzony entuzjazm. Obserwuję chroniczny brak woli politycznej i społecznej, by trwale zmienić naszą rzeczywistość na lepsze. Dobry czas nas rozleniwia, nie w kwestii pracy zawodowej, ale w determinacji do stworzenia Polski jako kraju wolnych Polaków. Niestety ten marazm przenosi się często na życie duchowe. Nasi rodacy łączyli się w walce z komuną pod sztandarem Kościoła. Jan Paweł II i ksiądz Popiełuszko postrzegani byli jako bohaterowie nie tylko w wymiarze religijnym, ale również ogólnie rozumianej polskiej racji stanu. Dziś te postacie są wyszydzane, również dlatego, że Polakom żyje się lepiej, brak jest wroga, którego można by prosto wskazać, a zatem przychodzi naturalny czas kontestacji przeszłości. Nie znam drugiego takiego narodu, który potrafiłby rozmienić na drobne swój potencjał jak właśnie Polacy.

Porzucając ten świecki obraz naszego rodaka, musimy zwrócić się ku wzorcom spoza naszego kręgu – ale w sumie nie tak odległego. Ja jak zawsze zachęcam, by spojrzeć na Jezusa Chrystusa, który w każdej sprawie jest dla nas niedościgłym wzorem. Paradoksalnie to właśnie Jezus może ci pokazać jak być prawdziwym Polakiem. Polakiem, który zrywa z przeszłością naznaczoną wiecznym narzekaniem i biadoleniem, jak to źle, jacy to jesteśmy zaściankowi i niedostosowani, epatujący swoją biedą, chorobami i problemami. W Jezusie możemy zerwać ze stereotypem Polaka wiecznie niezadowolonego ze swojego statusu społecznego. Polaka wiecznie wpatrzonego w inne narody, zawstydzonego swoją polskością.

Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę teraz głosić jakiegoś radykalnego patriotyzmu czy polskiego nacjonalizmu, ale chcę wskazać, że w dziś zwiastowanej ewangelii będziemy mogli odnaleźć siebie jako jednostkę i jako naród, i również jako jednostka i jako naród możemy odmienić nasz los trwale, na zawsze, jeśli spojrzymy z uwagą na Chrystusa. Więcej, kiedy zwrócimy się całym sercem ku Niemu, możemy naprawdę stworzyć przyszłość w wymiarze doczesnym i wiecznym, który okaże się zwycięstwem. Bo Jezus zwyciężył, a my razem z Nim i w Nim.

Kochani, otwórzmy proszę nasze egzemplarze Pisma na ewangelii Mateusza 4:12-17.

Prezentacja tekstu

Gdy zaś usłyszał, że Jan został wydany, usunął się do Galilei. I po opuszczeniu Nazaretu przyszedł i zamieszkał w Kafarnaum, nad morzem, w granicach Zebulona i Naftalego, aby zostało wypełnione to, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza: Ziemia Zebulona i ziemia Naftalego, droga morska, Zajordanie, Galilea pogan –lud siedzący w ciemności zobaczył wielkie światło, a siedzącym w krainie i cieniu śmierci – wzeszło im światło! Odtąd Jezus zaczął głosić i mówić: Opamiętajcie się, bo zbliżyło się Królestwo Niebios.

Mt 4:12

Popatrzmy, że Jezus nie jest jakimś dzikim zelotą, jakimś powstańcem w beznadziejnej rewolucji. Kiedy widzi zagrożenie dla swojej misji, zmienia miejsce działania. Są kwestie, w których Jezus nie znał kompromisu. Kiedy to było konieczne, wypędził przekupniów ze świątyni. Kiedy to było konieczne, toczył ostre dysputy z uczonymi w Piśmie i Faryzeuszami. Ale nie był buntownikiem dla zasady. Skoro On, Syn Boży umiał się wycofać, to chyba my też możemy czasem odpuścić. Nie w każdej sprawie musimy udowadniać, że mamy rację. Nasze nie musi być zawsze na wierzchu. Nie musimy toczyć wojny ze wszystkimi. Dajmy sobie przestrzeń i zezwolenie na to by wycofać się z otwartego konfliktu. Sprawdza się to zwłaszcza w naszych małżeństwach. Odpuśćcie i wróćcie do tematu, gdy opadnie bitewny kurz. Dążenie do zwarcia za wszelką cenę, do pokazania swojej odwagi każdemu, to nie jest postawa Chrystusa. On wiedział kim jest. Nie musiał nikomu nic udowadniać i my też nie musimy. Możesz się po prostu wycofać i powiedzieć, że nie będziesz szedł na otwartą wojnę w imię jakieś kwestii religijnej czy rodzinnej idei.

Ale dostrzeżmy tu też pewną paralelę, która ukryta jest w tej Ewangelii. Spójrzmy na werset 2:22:

Gdy jednak usłyszał, że Archelaos króluje w Judei zamiast swojego ojca Heroda, przestraszył się pójścia w tamte [strony], a ostrzeżony we śnie, odszedł w okolice Galilei.

Józef, ziemski ojciec Jezusa, widzi zagrożenie. Chce ochronić Jezusa. Obawia się pozostać w Judei i wyrusza do Galilei. Teraz Jezus, wyrusza z Galilei nad Jordan do Jana, później jest kuszony przez przeciwnika na pustkowiu, a następnie ponownie, w obliczu zagrożenia, wraca do Galilei. Jezus nie jest bezpieczny w Judei i nigdy nie będzie. Jan został wydany i przyjdzie czas, że Jezus zostanie wydany w ręce grzeszników. Życie dla Boga kosztuje, życie dla Boga może wiązać się męczeństwem, ale życie dla Boga nigdy się nie kończy. I to jest dobra nowina.

Judea, do której tak licznie pielgrzymują dziś chrześcijanie, jest tak naprawdę miejscem, które stanowiło dla Mesjasza śmiertelne zagrożenie. Powinno być miejscem, które przyjmuje Go jako Króla, Pana, Zbawiciela i wcielonego JHWH, tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Jezus odnajduje się w Galilei, tyglu wielu narodów. Żydzi i poganie. Co ciekawe żydzi z Galilei byli pogardzani przez tych z Judei. Jezus woli być z tymi pogardzanymi, z odrzuconymi na margines przez mainstream z Jerozolimy. Dziś widzimy dokładnie to samo w naszym kraju. Jak Polak gardzi Polakiem, bo jest ze wsi, bo jest ze wschodu a nie z zachodu, bo głosuje na tych albo na tamtych. W tym wszystkim jest Jezus i przychodzi dziś do tych, którzy są odrzuceni. Orędzie Jezusa ma zatem uniwersalny charakter. Przesłanie Jezusa nie dotyczy jedynie narodu wybranego, ale wszystkich narodów. To bardzo dobra nowina.

Mt 4:13a

Spoglądając na początek wersetu 13 widzimy Jezusa, który opuszcza rodzinny dom i udaje się na morze galilejskie do Kafarnaum. Tam będzie miał swój dom (Mk 2:1; 9:33). Popatrz, że Jezus, sam Pan i Bóg, musiał zakończyć pewien etap swojego życia. Musiał mocno stanąć na własnych nogach. Konkretnie chodziło o więź z matką. Dziś w kościele rzymskim i nie tylko, próbuje się to zanegować. Mateczka, nowa bogini mas, nigdy nie odstępuje Jezusa. Mówi się, że oddając życie Maryi, automatycznie oddajesz je Jezusowi. Ale jak widać w tym fragmencie ewangelii, nic takiego nie ma miejsca. Sam Jezus rozstaje się z matką i wyrusza w nowe miejsce by pełnić najważniejszą służbę w dziejach świata. Nie ma już matki, która jeszcze niedawno próbowała doradzać mu na weselu w Kanie. Teraz działa samodzielnie. Jeśli chcesz przyjść do dojrzałego Jezusa, biblijnego Jezusa, to musisz przyjść do jego domu, musisz przyjść bezpośrednio do Niego. Matka pozostała już w Nazarecie. Nie możesz przyjść do Jezusa przez Maryję. To zły adres.

Musimy się nad tym zastanowić. Zaktualizować ten fragment w naszym życiu. Potrzebna nam zaduma nad tym, czy i ty mentalnie opuściłeś / opuściłaś rodzinny dom. Masz teraz męża lub żonę, a może żyjesz sam, ale już poza domem rodzinnym. Musisz zakończyć etap życia z Mamusią, która doradzała ci w każdej sprawie. Tak jak Jezus mocno stanął na własnych nogach, tak my musimy to zrobić. To niezbędne, by w naszej służbie, w naszym życiu dokonać tego, czego oczekuje od nas Bóg.

Mt 4:13b-16

Ale jest tu jeszcze coś. Jezus przeprowadza się nad morze, żyje w kraju Naftalego, to naturalnie wprowadza treść ST, który ma ukazać niezwykłość Jezusa, kim jest i kim musi się stać dla nas.

zamieszkał w Kafarnaum, nad morzem, w granicach Zebulona i Naftalego, aby zostało wypełnione to, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza: Ziemia Zebulona i ziemia Naftalego, droga morska, Zajordanie, Galilea pogan – lud siedzący w ciemności zobaczył wielkie światło, a siedzącym w krainie i cieniu śmierci – wzeszło im światło!

Jezus zmienia miejsce zamieszkania i tym samym wypełnia proroctwo Izajasza, o tym, że pojawi się wielka światłość. W ewangelii Jana powie o sobie:

Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość życia. (J 8:12 UBG)

Ale powiedział też do nas w Kazaniu na Górze:

Wy jesteście światłością świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. (Mt 5:14 UBG)

Możemy być światłością świata tylko dlatego, że On wpierw się nią stał dla nas, a my odbijamy Jego światło, jeśli chodzimy w wierze w Niego. W wierze, o której niedawno mówił nam Krzysztof Skibiński. Czyli w wierze, która jest żywa, i która stale szuka Boga Żywego.

Proroctwo Izajasza mówiło, że lud, który siedział w ciemnościach, ujrzał wielkie światło. Ta ciemność, o której mówi Izajasz to nie jest tylko brak światła calmawet (צַלְמָ֔וֶת) ale ciemność jako pierwotny chaos hoszek (חֹ֔שֶׁךְ), pomieszanie z poplątaniem. Podkreśla to dodatkowo wyrażenie paralelne kraina cienia śmierci. Kto oglądał moje wykłady na YouTube, wie, że jest to nawiązanie do Księgi Rodzaju, do relacji stworzenia. Na początku Biblii czytamy:

בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃

וְהָאָ֗רֶץ הָיְתָ֥ה תֹ֙הוּ֙ וָבֹ֔הוּ וְחֹ֖שֶׁךְ עַל־פְּנֵ֣י תְה֑וֹם וְר֣וּחַ אֱלֹהִ֔ים מְרַחֶ֖פֶת עַל־פְּנֵ֥י הַמָּֽיִם׃

W początku Bóg stworzył niebo i ziemię: a ziemia była pomieszaniem z poplątaniem, chaosem i bezładem, ciemność spowijała otchłań, ale Duch Boga unosił się nad bezmiarem wód.

A zatem tu w Ewangelii mamy początek nowego stworzenia. Pojawia się Jezus, który widzi wielką ciemność, wielki chaos, widzi beznadzieję, widzi brak życia, śmierć, biedę, zniewolenie diabelskie i potworny brak perspektyw na jakąkolwiek zmianę. Przychodzi by ten stan rzeczy zmienić. Wnosi swoje światło, swojego ducha (ruach Elohim), i ten Duch Chrystusowy zaczyna tworzyć nowe życie.

Już wiemy, że wielkim światłem jest Jezus. On ujawnia kim jesteśmy bez Niego – grzesznikami potrzebującymi zbawienia – oraz to kim jesteśmy w Nim – zbawionymi, usprawiedliwionymi, uświecanymi, a ostatecznie uwielbionymi Bożymi dziećmi, nowymi Synami Bożymi w miejsce tych, którzy się zbuntowali. W Nim mamy życie wieczne, odwieczne pragnienie naszego serca – bo co może być piękniejszego niż żyć i nigdy nie umrzeć. To jest dobra nowina!

Odpowiedzmy sobie szczerze, czy jasność Chrystusa rozświetliła nasze życie? Kto odpowie Amen? Żyj w Jezusie i się ciesz. Masz nowe życie w Nim i z Nim. Ale jeśli jeszcze twoim życiem rządzi ciemność i cień śmierci, to uciekaj do Niego, w pokorze wyznaj swoje grzechy, tu jest krzyż. Ujrzyj wielkie światło, odwróć się od dawnego życia, zostaw je, bo On ma dla ciebie zupełnie nowe życie. Życie bez nałogu alkoholu, narkotyków, dopalaczy, trawy, lekomani, hazardu i papierosów. Życie bez kłamstwa, bez obłudy, bez złości i gniewu. Życie wierne bez zdrady i brudnych gierek. Jak powiedział Bóg przez Mojżesza: Wybierz życie (Pwt 30:19)! Bo życie jest w Jezusie. On jest drogą, prawdą, życiem (J 14:6). W Nowym Dworze, krainie cienia śmierci rozbłysła jasność. Amen?

Mt 4:17

Werset 17 mówi, że Jezus podjął się głoszenia orędzia, które rozpoczął Jan. Jan został wydany, a Jezus wszedł w jego służbę. Kochani nie wierzmy w siebie. Nie myślmy, że bez nas wszystko się zawali. Nie zawali się, bo jest to dzieło Boże. Możesz odetchnąć z ulgą jak Jan znajdujący się w więzieniu, kiedy usłyszał od uczniów, że Jezus uzdrawia chorych, wypędza demony i głosi ewangelię. Nie musimy się napinać, po prostu róbmy swoje. Jeżeli coś cię na chwilę wyłączy ze służby to ufaj, że Bóg się o wszystko zatroszczy. To bardzo uwalniające. Nikt z nas nie jest zbawicielem świata. On nim jest.

Ale zauważmy co głosi nasz Pan. Mówi wszystkim narodom to zawołanie:

Μετανοεῖτε, ἤγγικεν γὰρ ἡ βασιλεία τῶν οὐρανῶν. (Mt 4:17 NPI)

Popatrzcie jak proste jest głoszenie ewangelii. Jezus mówi: Zmieniajcie myślenie, ponieważ zbliżyło się królestwo niebios. Często tłumaczymy ten fragment: nawracajcie się, pokutujcie, opamiętajcie się, okażcie skruchę. Ależ to nabożnie brzmi, jak wzniośle. Ale może spróbujmy spojrzeć na to zawołanie tak, jak zostało zapisane. Zmień myślenie! Zmień myślenie! Myślałeś, że jesteś najważniejszy, że twoje uczucia są najważniejsze, to jak postrzegasz siebie jest najważniejsze. Oczywiście ustami zawsze mówiliśmy: kocham rodzinę. Ale doświadczenie przeczyło tym zapewnieniom. Myśleliśmy, że można grzeszyć bez konsekwencji, że zawsze znajdzie się jakiś frajer, albo kobita, która nas poratuje, a tu nic, zostaliśmy z naszym bagnem na lodzie. Zmień myślenie! Jezus się przybliżył do ciebie. Więc powiedz Mu, że jesteś na dnie i potrzebujesz Jego ratunku. On nie da się wykorzystać. Ma dla ciebie nowe życie, ale stare musi iść na śmietnik. Amen? I to jest właśnie zmieniane myślenia. Zmiana myślenia zaczyna się od tego zdania: moje stare życie musi iść na śmietnik, potrzebuję Boga, bez Niego jestem nikim. On ma dla ciebie nowe życie. I to jest dobra nowina.

Podsumowanie

Kochani, jak zawsze głosząc, mówię do siebie tak samo jak do was. Wszyscy musimy w Jego obecności zmieniać myślenie. To decyzja, ale również proces, który musi dziać się przez całe nasze chrześcijańskie życie. Przed nami wiele decyzji. Wybory jakie podejmiemy będą wyrazem naszej wiary, naszego nowego życia albo okażą się echem starego, które powinno zostać zapomniane. Zmieniajmy myślenie za każdym razem, gdy widzimy, że Jezus na naszym miejscu zrobiłby coś innego. Zmieniajmy myślenie, bo nasze nie musi być na wierzchu. Nic nie tracimy z naszej godności, gdy przyznajemy się do błędu. Kiedy przyznajesz się, że zawaliłeś, że się pomyliłeś, to pokazujesz, że dajesz Jezusowi pierwszeństwo. Pokazujesz, że Jego wielkie światło dotarło nie tylko do twoich gałek ocznych, ale do najgłębszych rejonów twojego serca. Mocno stań na własnych nogach. Polak potrafi, nie tylko kombinować, ale potrafi żyć po Bożemu. Polak, jeśli Chrystus jest jego Panem, nie musi patrzeć ani na zachód, ani na wschód, ale prosto do nieba. Amen?