Kazanie

List do Rzymian, rozdział 7

Krzysztof Radzimski

Możemy szukać życia Jezusa w nas i przez nas; pytać nie o to, co dobre i co złe, ale o to, co jest Chrystusowe, i o to, co może uczynić Go w naszym życiu jeszcze bardziej widocznym.

6 marca 2022

Wprowadzenie

O każdym z was mogę powiedzieć coś dobrego: Grzegorz ma piękne świadectwo życia, wierność i wytrwałość oraz troskę o innych, która czasem sprawia, że czuje się przy nim jak człowiek bez serca, Dorotka prawie zawsze zachowuje spokój i wyrozumiałość dla innych, która jest dla mnie całkowicie poza zasięgiem, Krzysztof ma cudowne doświadczenia z Panem i wiem, że nie spocznie w wysiłkach, aby cała jego rodzina, a zwłaszcza dzieci poznały Boga i życie w Nim, Beata jest wzorem porządku i solidnej pracy, choćby to wymagało wielkich poświęceń, Zosia tak kocha swoich braci i siostry, że tylko miłość do Chrystusa może być większa, wiem, że modli się o mnie, Zbyszek jest dla mnie wzorem miłości i zaufania w Słowo Boże oraz pokazał mi, że nie ma takiej sytuacji, z której Bóg nie może wyciągnąć człowieka, Małgosia ciągle pokazuje mi, że miłość Jezusa jest ponad wszystko, urzeka mnie jej uśmiech i miłość dla nas wszystkich, Ola pokochała Ducha Świętego i chodzi w Jego mocy i miłości, wiem, że Bóg będzie ją używał i ochraniał, Karol zawsze podnosi mnie na duchu, a jego wierność i bezkompromisowa wiara jest wzorem dla mężczyzn, Marta nigdy się nie poddaje, nawet, gdy wokół jest okropny chaos. Jej wiary nie może zmącić, a każda próba ją umacnia, Ania gości nas zawsze jak aniołów Bożych, Janusz uczy mnie za wszystko dziękować Bogu, Michał choćby stracił wielki majątek, to jednak w Chrystusie jest bogaty, Grażynkę choć diabeł chciał zniszczyć samotnością, to ona niestrudzenie szuka społeczności Bożych dzieci, Wiola pokazuje mi, że choćby cały świat zwalił się na głowę, to wiara jest ponadnaturalna i przetrwa wszystko, Liza jest dla mnie wzorem cichości i pokory, Swieta przypomina mi, że młodość z Bogiem to najpiękniejszy okres w życiu człowieka, Jurij uczy mnie, że jeśli prawdziwie kocha się braci, to choćby minęło dużo czasu i dzieliła nas wielka odległość, to nic się w tej sprawie nie zmieni, Giegorij, choć znam go tak krótko, to utwierdził mnie, że nie ma innej ważniejszej rzeczy niż głoszenie o Jezusie Chrystusie, wreszcie moja żona Iwonka, jej miłość dla Boga jest większa niż miłość do mnie, co zachęca mnie, żeby zawsze pamiętać, że mam nad sobą Chrystusa.

Jeśli o was pozostałych nic nie powiedziałem, to znaczy, że jeszcze za mało was znam. Kochani, widzę też wasze wady i czasami mnie one drażnią. Nie jestem na nie ślepy, ale wiem też, że ja mam ich nie mniej niż wy i nie ma sensu się na nich skupiać. Nie chowam do nikogo urazy i każdemu z was nie wahałbym się zwierzyć. Wiem, że łączy nas Boża miłość Jezusa, i że jest to prawdziwe i szczere.

Wiem, że Chrystus zmienił i was. Wlał miłość do waszego życia. Prawidłową reakcją na Bożą miłość jest wiara i ufność w Boże obietnice. Umarliśmy dla grzechu i chcemy żyć według Prawa Ducha.

Aby uniknąć wielu wewnętrznych problemów i kłopotów nękających nie jedną społeczność, koniecznie jest zrozumienie posłannictwa ewangelii i naszej nowej natury. Świadomość dzieła Chrystusa, jakiego On dokonuje w nas, pomoże nam zerwać wszelkie łańcuchy w jakich chce nas trzymać przeciwnik. Wychowaliśmy się w systemie religijnym, który pragnie za pomocą Prawa trzymać ludzkie charakterki w ryzach, w jakiś wzorcach zachowań, które choć trochę poskromią rosnący apetyt na grzech. Biblijne chrześcijaństwo nie ma z tym nic wspólnego.

Może dlatego drażnią mnie pseudochrześcijańskie, katolickie, zawołania do pokuty; posypywania głowy popiołem, by zaraz potem robić coś co jest zaprzeczeniem pokory i uniżenia. Te wszystkie odrealnione obrazki w stylu „Jezu, ufam Tobie”, gdzie Jezus jest raptem postacią z obrazka, dobrym duchem, przytulanką dla pozornie zranionych serc. Wiem, generalizuję, ale tak często są to serca pełne buntu, pychy i arogancji, przybierające pozór pobożności. Biblijne chrześcijaństwo nie ma z tym nic wspólnego.

Jakie więc jest? Jest prawdziwe i pełne poważnych wyborów. Chrześcijaństwo jest biletem w jedną stronę; albo jesteś powołany i wybrany, albo nie; albo zawierzysz Chrystusowi prawdziwemu albo temu eucharystycznemu, zamkniętemu w monstrancji. Albo ty chcesz przejść z ławki na tron, albo chcesz zejść ze swojego tronu, a na nim posadzić Króla Jezusa, sam pokornie siadając w tej ławce. Wszystko od tego się zaczyna. Jak wielka jest groza tych wyborów, odsłoni przed nami nasz apostoł Paweł w 7 rozdziale listu do Rzymian. Nic tak jak ten tekst, pokaże nam, przed jakimi wyborami stajemy.

Rzymian 7

Porównanie do małżeństwa

Rzym 7:1-6 Czy nie wiecie, bracia – mówię przecież do znających prawo – że prawo panuje nad człowiekiem, dopóki on żyje? Zamężna kobieta jest bowiem przez prawo związana z żyjącym mężem. Jeśli zaś jej mąż umrze, to jest uwolniona od prawa, które połączyło ją z mężem. Gdyby jednak za życia męża związała się z innym mężczyzną, będzie nazwana cudzołożnicą. Jeśli natomiast jej mąż umrze, to jest wolna od tego prawa, tak że nie będzie cudzołożnicą, gdyby związała się z innym mężczyzną. Podobnie, moi bracia, wy również zostaliście uśmierceni dla Prawa przez ciało Chrystusa, by związać się z innym, z Tym wskrzeszonym z martwych, abyśmy przynieśli owoce Bogu. Gdy bowiem byliśmy w ciele, grzeszne namiętności rozbudzane przez Prawo działały w naszych członkach, żeby przynieść owoce śmierci. Teraz zaś zostaliśmy uwolnieni od Prawa, gdyż umarliśmy dla tego, co wzięło nas w posiadanie, żeby służyć według nowej rzeczywistości Ducha, a nie według przestarzałej litery.

Przed nawróceniem, byliśmy związani Prawem religijnym lub prawem naszego sumienia. W przypadku żydów było to Prawo Mojżeszowe. Apostoł wskazuje, że jako chrześcijanie, mamy umrzeć dla tego prawa, aby służyć Chrystusowi i przynieść Bogu oczekiwane przez Niego owoce – chodzi oczywiście o owoce Ducha wynikające ze sprawiedliwości Chrystusa. Przypominamy zgodnie z tym podobieństwem, żonę i męża jednocześnie. Musimy umrzeć jak mąż w chrzcie wodnym, by jak wdowa, być wolną od prawa małżeńskiego. Teraz kiedy jesteśmy wolni od Prawa, możemy oddać się Chrystusowi jako nowemu mężowi. Mamy służyć w rzeczywistości Ducha.

Zgodnie z tym co przeczytaliśmy (1) Umarliśmy dla Prawa, jesteśmy od niego uwolnieni, podobnie jak kobieta jest wolna od prawa małżeńskiego, gdy umrze jej mąż; (2) umarliśmy dla grzesznych namiętności rozbudzanych przez Prawo; (3) powstaliśmy, by należeć do Chrystusa; (4) powstaliśmy do wydawania owocu dla Boga; (5) powstaliśmy do służby w nowości ducha, a nie według przestarzałej litery.1)

Co jednak oznacza życie w nowości Ducha a nie przestarzałej litery? Służba w nowości ducha, nie według przestarzałej litery, oznacza służbę właściwą dla nowego człowieka, związanego z nowym mężem, żyjącego według nowych, danych mu w Chrystusie możliwości. Służba ta wynika z innych motywów. Służymy już nie dlatego, że zobowiązuje nas niechętnych do tego z natury przykazanie, odbierane przez nas jako coś niewygodnego, ale dlatego, że tym charakteryzuje się nasze nowe życie, a jego rozwijanie upatrujemy jako nasz pożytek. Służymy nie dlatego, że musimy, choć w gruncie rzeczy nie chcemy, ale dlatego, że chcemy i inaczej nie możemy. Praktyczne zasady nowego życia można ująć następująco: (1) Troszcz się o wiarę (2) Czyń to, co wiesz, że uczyniłby Jezus na twoim miejscu. (3) Nie tłum Ducha, lecz postępuj według pragnień nowego życia, które są obecne w tobie dlatego, że żyje w tobie Chrystus. (4) Nie pytaj o to, co dobre, a co złe bo to pytanie drzewa poznania dobra i zła ale staraj się o to, co wypływa z Ducha, to znaczy pytaj o to, jak Chrystus może się jeszcze lepiej wyrazić w tobie i przez ciebie to pytanie drzewa życia.2)

Prawo grzechu i śmierci

Rzym 7:7nn Cóż więc powiemy? Czy Prawo jest grzechem? To niemożliwe! Nie poznałbym jednak grzechu, gdyby nie Prawo, nie wiedziałbym też, co to pożądliwość, gdyby Prawo nie mówiło: Nie będziesz pożądał. Gdy zaś dzięki przykazaniu grzech zyskał okazję, rozbudził we mnie całą pożądliwość. Bez Prawa bowiem grzech jest martwy. Ja żyłem niegdyś bez Prawa, lecz kiedy przyszło przykazanie, grzech ożył, a ja umarłem. I okazało się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, doprowadziło mnie do śmierci. Gdy bowiem dzięki przykazaniu grzech zyskał okazję, zwiódł mnie i przez nie uśmiercił. Tak więc Prawo jest święte i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre. Czy więc to, co jest dobre, stało się dla mnie śmiercią? To niemożliwe! Grzech jednak – żeby się uwidocznił jako grzech – przez to, co dobre, sprowadza na mnie śmierć, aby przez przykazanie ujawnił całą swoją grzeszność. Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe, ja zaś jestem cielesny, sprzedany w niewolę grzechu. Co bowiem robię, nie pojmuję, ponieważ nie dokonuję tego, czego chcę, ale czynię to, czego nienawidzę. Jeśli natomiast czynię to, czego nie chcę, to potwierdzam, że Prawo jest dobre. Teraz zaś już nie ja to robię, ale grzech, który mieszka we mnie. Wiem przecież, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo chociaż pragnienie dobra znajduje się we mnie, to wykonania brak. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale dokonuję zła, którego nie chcę. Jeśli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to robię, ale grzech, który mieszka we mnie. Odkrywam więc prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Cieszę się bowiem prawem Boga jako człowiek wewnętrzny, ale w moich członkach dostrzegam inne prawo, które walczy z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które mieszka w moich członkach. Jak udręczonym jestem człowiekiem! Kto mnie uwolni z ciała podległego tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tak więc ja sam służę umysłem Prawu Boga, ciałem zaś prawu grzechu.

Paweł mówiąc o Prawie ma na myśli Prawo Mojżesza. Jest tu też mowa szerzej o Prawie Bożym, w sensie ogólniejszym. To prawo Boże jest wyrazem woli Boga w odniesieniu do postawy i postępowania człowieka. Daje ono o sobie znać poprzez nakazy i zakazy podane w Słowie Bożym, ale także przez nakazy i zakazy wypływające z sumienia człowieka. To prawo Boże dotyczy wszystkich ludzi wszystkich czasów. Na każdym z nas spoczywa powinność jego przestrzegania. Na podstawie tego prawa Bóg będzie sądził człowieka. Takie są nagie fakty.

Paweł zadaje intrygujące pytanie: Skoro Prawo rozbudza w nas grzeszne namiętności, to czyż nie jest ono równoznaczne z grzechem? Oczywiście, że nie. Prawo nie jest równoznaczne z grzechem. Ma się ono do grzechu tak jak – po pierwszekatalizator do substratów reakcji. Podobnie jak katalizator wpływa przyśpieszająco na przebieg reakcji chemicznej, Prawo dostarcza grzesznej naturze ludzkiej bodźca, który wyrywa tkwiący w niej grzech ze stanu uśpienia. Stąd w naszym języku mamy powiedzenie: zakazany owoc smakuje lepiej. Po drugie, Prawo ma się do grzechu tak, jak promienie rentgenowskie do materiału, który prześwietlają. Podobnie jak promienie te nie leczą, lecz wykrywają to, co trzeba leczyć, tak Prawo nie usuwa grzechu i nie zbawia od niego, a jedynie – jako święte, sprawiedliwe i dobre – doskonale obnaża złe żądze grzesznej natury ludzkiej oraz samą grozę grzechu.

Końcem Prawa jest Chrystus, jednak nie w tym sensie, że znosi Prawo – Bóg bowiem będzie sądził ludzi na podstawie Prawa – ale w tym sensie, że człowiek w Chrystusie jest kimś, kto skończył swe dawne życie i przez to wypadł ze sfery, w której rządzi Prawo.

Oczywiście rodzi się pytanie: Według jakich norm mamy zatem żyć, skoro w Chrystusie umarliśmy dla Prawa? Otóż mamy żyć według prawa Ducha, być posłuszni prawu Chrystusowemu, postępować według Ducha – wszystko są to określenia synonimiczne. Dla lepszego wyjaśnienia posłużmy się obrazem ogrodu w Edenie. Rosło tam wiele drzew. Ale tylko dwa nazwane: drzewo poznania dobra i zła oraz drzewo życia. Człowiek zjadł z drzewa poznania dobra i zła i w konsekwencji jego życie przeniknięte jest odróżnianiem dobra od zła, pytaniem o to, co dobre, a co złe. W Chrystusie zjedliśmy owoc z drzewa życia. Nie musimy zatem zadawać pytania starego drzewa. Możemy szukać Jego życia w nas i przez nas; pytać nie o to, co dobre i co złe, ale o to, co jest Chrystusowe, i o to, co może uczynić Go w naszym życiu jeszcze bardziej widocznym.

Rola Prawa w życiu chrześcijanina streszcza się w czterech P: (1) Przykład; mamy robić z niego właściwy użytek, (2) Pociecha, (3) Proroctwo, (4) Podręcznik służący poznaniu kultury Starego Przymierza.

Kiedy apostoł mówi ja nie ma na myśli siebie jako apostoła Pawła. Mówiąc ja, apostoł ma w tym przypadku na myśli siebie jako reprezentanta wszystkich ludzi. Wyjaśnia on nam, w jaki sposób Prawo oddziałuje na zepsutą naturę ludzką. Jego rozumowanie można ująć następująco: Skażony grzechem człowiek żył najpierw bez Prawa. Żył wprawdzie pod panowaniem grzechu, ale nie uświadamiał sobie grozy swojego położenia. Następnie człowiek otrzymał od Boga Prawo, które rozpoznał jako wspaniałe, ale niemożliwe do zastosowania – odkrył, że może mu służyć tylko umysłem, bo w jego ciele rozbudza ono inne prawo, prawo grzechu i śmierci.

Kiedy apostoł mówi ja to widzimy trzy znaczenia: (1) ja jako człowiek w ogóle (2) ja jako wewnętrzny człowiek, również mój rozum, lub jako ja sam, czyli człowiek w swej istocie (3) ja jako cielesny człowiek lub ja jako moje członki, ja jako ciało śmierci lub ja jako ciało. Ja jako człowiek wewnętrzny jest uwięzione w ja w sensie cielesnym.

Dylemat naszej cielesności polega na tym, że (1) nasz duch, żywy i nieśmiertelny ze względu na usprawiedliwienie, pozostaje w martwym, czyli śmiertelnym, czekającym na odkupienie ciele; (2) żyjemy w okresie pomiędzy odkupieniem ducha a odkupieniem ciała; (3) nasz duch już wyszedł ze sfery Prawa, ale ciało nadal pozostaje w tej sferze; (4) ciało pożąda przeciw Duchowi, a Duch przeciw ciału. Te pragnienia są ze sobą sprzeczne, by nam przeszkadzać w czynieniu tego, czego chcemy. Niektórzy dylemat naszej cielesności opisują wyrażeniem podwójna natura człowieka. Takie określenie nie ma jednak uzasadnienia w tekście biblijnym, a poza tym jest niebezpieczne z co najmniej trzech względów: (1) robi wrażenie, że ciało i duch mają tyle samo mocy, albo nawet w praktyce ciało ma jej więcej i dlatego jestem skazany na grzech; (2) sprawia, że prawda o naszym wyzwoleniu pozostaje w sferze przenośni literackiej; (3) zaciemnia. obraz naszego duchowego życia.3)

Paweł nie mówi tego wszystkiego, abyśmy biorąc ten tekst usprawiedliwiali nasze nieodrodzone życie w braku łączności z Chrystusem. Wręcz przeciwnie. Pokazuje nam, że taki jest stan człowieka, który chcąc wierzyć w Boga i służyć mu, sam z siebie jest skazany na absolutną porażkę. Prędzej czy później, jego grzeszna natura pochłonie wszystkie jego starania i mówiąc kolokwialnie, wyjdzie szydło z worka.

Stwierdzenie zawarte w tych wersetach nie znaczą, że jestem zwolniony od odpowiedzialności za to, co czynię. Chodzi w tym przypadku o konflikt pomiędzy ja w znaczeniu mnie samego,ja w sensie moich członków. Ponieważ one oba składają się na ja w sensie mnie jako człowieka, dlatego nie jestem wolny od odpowiedzialności za to, co robię więcej, w pewnym zakresie nareszcie mogę nad tym panować4). Będzie to wyjaśnione w kolejnym rozdziale, a zatem w kolejnym kazaniu; ale właśnie dzięki temu, że umarliśmy dla Prawa, dla drzewa poznania dobra i zła, a ożyliśmy dla Chrystusa, spożywając owoc życia, możemy przezwyciężyć naszą cielesność. Choć zgodnie z wersetem 21 jest mi narzucane zło (παράκειται5)), ja w Chrystusie mogę je odrzucić.

Paweł pyta: Nędzny ja człowiek! Kto mnie wybawi z tego ciała śmierci? By w następnym wersecie odpowiedzieć: Bogu zaś niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana! Cytując inny werset: Wszystko mogę w Tym który mnie umacnia, w Chrystusie6).

Zauważyłem, że ten werset jest wykorzystywany jako mowa motywacyjna; argument, że Bóg jest takim twoim pomocnikiem, który wspiera cię w realizowaniu twoim marzeń. Kontekst wskazuje tam na umiejętność życia w każdych warunkach, zarówno w biedzie jak i dostatku. Myślę, że właściwym byłoby go zastosować do życia w naszej nowej naturze. Mogę odrzucić wszelki grzech, bo on już nie należy do mojej nowej natury. Może się coś z rzadka zdarzyć, a będzie to wynikiem grzesznej natury samego ciała, które jest mieszkaniem ludzkiego ducha. Natomiast życie w jakimś grzechu lub zniewoleniu musi świadczyć o dwóch możliwych przypadkach (1) ktoś nie zdaje sobie sprawy, że jest „nowym stworzeniem” i nie musi żyć w żadnym grzechu, żadnym zniewoleniu i nałogu; (2) wcale nie jest „nowym stworzeniem” tylko przykleił się do zboru dzieci Bożych i zdaje mu się, że jest częścią Bożej rodziny, tymczasem jest grzesznikiem, który powinien odbyć drogę pokuty i żalu za grzech, dopiero musi się prawdziwie nawrócić do Chrystusa.

Obie te postawy są bardzo niebezpieczne i należy je jak najszybciej opuścić. Dlatego w imieniu Jezusa Chrystusa i kościoła żywego, upraszam siebie i was, abyście zwrócili swój wzrok na Chrystusa i zaczęli najpełniej jak to możliwe, służyć Bogu w Duchu, a nie według zasad religii, przestarzałej litery Prawa.

Droga do wyzwolenia wiedzie przez Prawo Ducha, które daje życie w Chrystusie Jezusie. W życie w Chrystusie wprowadza nas utożsamienie się z Nim w Jego śmierci. Skutkiem tego jest przebaczenie grzechów, śmierć dla grzechu, śmierć dla Prawa Bożego i możliwość życia według dążeń Ducha. Warto zwrócić uwagę na praktyczną stronę powyższych faktów: (1) śmierć dla Prawa Bożego kładzie kres temu, co stanowi bodziec dla grzechu, sprawia, że grzeszne ciało jest nieaktywne; (2) śmierć dla grzechu kładzie w nas kres pożądaniu świata i rozpoczyna w nas pożądanie Chrystusa.

Jak to zawsze wskazywali apostoł Jan i uczeń Jakub: wiara bez uczynków miłości jest martwa. Musimy być bardzo blisko Chrystusa, a następnie blisko Bożych dzieci, aby dalej być blisko ludzi i dać im to czego tak naprawdę potrzebują, czyli ewangelii, dobrej nowiny o ratunku w Jezusie. Czasem miłość Chrystusa w nas da im rybę a czasem wędkę.

Niezwykle ważna sprawa to miłość do ludzi:

1J 4:20 „Jeśliby ktoś powiedział: Kocham Boga, a nienawidziłby swojego brata - jest kłamcą; gdyż kto nie kocha swojego brata, którego zobaczył i widzi, nie jest w stanie kochać Boga, którego nigdy nie zobaczył.” (SNPPD)

Jeżeli masz problem z trudnym bratem czy siostrą, to znak, że twoje serce oddaliło się Chrystusa, że wiara ci spowszedniała, lecisz siłą rozpędu, a trudny człowiek jest jedynie kamieniem, o który się potykasz. Bóg jest miłością, jeżeli prawdziwie przebywasz w Nim, to miłość do wszystkich nas będzie bardzo prosta, a słowo: przepraszam popłynie z twoich ust nawet wtedy, gdy jesteś w swoim osądzie niewinny. Patrz na Jezusa: On był bity, opluwany, wyszydzony, umęczony i zabity, choć nie zrobił nic złego. Wisząc na tym szorstkim krzyżu był wyśmiewany przez religijnych wrogów, a On ich błogosławił: wybacz im Panie, bo nie wiedzą co czynią. Wreszcie to On nauczył nas modlitwy Ojcze Nasz. Wypowiadamy słowa i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom. Będąc Bożym dzieckiem, możesz nie tylko wypowiadać te słowa jak mantrę a potem robić coś dokładnie odwrotnego, ale faktycznie wybaczać i pozwalać zapominać.

Skoro dzięki Jezusowi, mamy naturę Chrystusa, to możemy czynić podobnie jak On. Ktoś cię przeklina, ty błogosławisz, ktoś cię atakuje, tym zachowujesz spokój i się wycofujesz jak Jezus, którego nie raz chciano ukamienować. Jezus nigdy się nie spieszył, nawet jak Łazarz umarł, nawet gdy zaraz miało rozpocząć się ważne święto, On miał właściwą porę. I ty możesz się wyciszyć i działać w mądrości Bożej, pełny spokoju. Niech Chrystus najpełniej jak to możliwe wyrazi się w tobie i przez ciebie.

Na pytanie: Kto mnie wybawi z tego ciała śmierci? Ty odpowiesz: Zrobił to mój Pan, jestem wolny i nie mogę się doczekać spotkania z Nim.

Podsumowanie

Podsumowując rozdział 7 możemy stwierdzić, że mówi on nam, że jeżeli chcemy się związać z Chrystusem, to musimy umrzeć dla Prawa. Nie da się pogodzić tych dwóch spraw. Jeżeli nie umrzemy dla Prawa, to będziemy żyć w ogromnym zamieszaniu, tak jak niewierny małżonek, który ma żonę i kochankę. Nasza znajomość Prawa będzie nam mówić, że powinniśmy postąpić tak jak mówi Prawo, ale nasza cielesna natura będzie się przed tym buntować i sprawiać, że nie będzie właściwego działania i przestrzegania przykazań, a raczej obłuda i martwa religia. Jedynym wyjściem jest wejście w relację z Chrystusem a droga ta wiedzie przez żal za grzech, pokutę, nawrócenie, nowe narodzenie i życie według Ducha. W Chrystusie zjedliśmy owoc z drzewa życia. Nie musimy zatem zadawać pytania starego drzewa poznania dobra i zła. Możemy szukać życia Jezusa w nas i przez nas; pytać nie o to, co dobre i co złe, ale o to, co jest Chrystusowe, i o to, co może uczynić Go w naszym życiu jeszcze bardziej widocznym.

Oby Chrystus był w nas widoczny i działał z mocą przez moje i twoje życie. Ludzie naszego miasta nie nabiorą się na piękne słowa, muszą doświadczyć, że z nami jest Bóg. Odrzućmy to co cielesne, bo w rzeczy samej nie jesteśmy już cieleśni, ale duchowi. Zamiast zasiewać w innych strach przed wojną i chorobami, albo arogancję dla władzy, zasiewajmy w nich miłość Chrystusa. Opowiadajmy swoje świadectwo, jak Bóg działa w naszym życiu. Jeśli nie masz takiego świadectwa, to znaczy, że nawrócenie jest jeszcze przed tobą i proszę cię, zrób to jak najszybciej.

Okazujmy sobie nawzajem dużo serca i życzliwości, tak jak Pan okazał miłość swoim uczniom, apostołom i wreszcie nam. Bądź jak Chrystus, bo masz naturę Chrystusową. Ten czas, gdy twoja dusza miotała się pomiędzy Prawem Bożym a cielesnymi pragnieniami może pójść w zapomnienie. Daj się pochłonąć Duchowi Bożemu. Niech to będzie nasze wyzwanie na najbliższe dni. Amen.

BibliografiaPrzekłady biblijne
  1. Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2018.
  2. Piotr Zaremba, Przekład Dosłowny Starego i Nowego Przymierza, wyd. 5, EIB, Poznań 2022.
  3. Krzysztof Radzimski, Nowodworski Grecko-Polski Interlinearny Przekład Pisma Świętego Starego i Nowego Przymierza, online: https://kosciol-jezusa.pl/NPI/520/7, Nowy Dwór Mazowiecki 2021.


1 SNPPD v.5, przypisy do Rzym 7.
2 Tamże.
3 Tamże.
4 Tamże.
5 παράκειται - Można oddać jako bierne narzucanie mi zła. https://kosciol-jezusa.pl/NPI/520/7/21
6 Flp 4:13