Nie jest dobrze...

Krzysztof Radzimski

Biblijny obraz małżeństwa, jego nierozerwalność i wspólnotowość, skłania nasze serce do modlitwy o to, by Bóg dodawał nam mądrości, uczył nas miłości, prowadził do prawdziwej relacji z drugim człowiekiem.

30 listopada 2022
Księga Rodzaju 2:16-25


Wprowadzenie

Będąc młodym chłopcem, pojąłem za żonę Iwonkę, istotę wspaniałą pod każdym względem, z którą jesteśmy małżeństwem od przeszło ćwierć wieku. Jednakże nie wszystkie nasze wspólne lata były dobrym czasem. Miałem jeden istotny problem, który sprawiał, że moje małżeństwo nie było zdrowe; otóż choć fizycznie opuściłem dom rodzinny, to przez pracę z moimi rodzicami w ramach ich działalności gospodarczej, wciąż byłem mocno związany z domem rodzinnym. Nie przyjąłem do swojego życia wezwania, które znajduje się w tekście, który dziś będziemy rozważać, a mianowicie: opuści mąż swojego ojca i matkę, złączy się ze swoją żoną i staną się jednym ciałem1).

Uciekałem od swoich obowiązków męża i ojca. Prawda jest taka, że więcej czasu, będąc mężem, spędzałem z mamą niż z żoną. Jak się domyślacie, było to przyczyną wielu moich problemów, które musiałem odpokutować i uporządkować. Niektóre skutki moich działań są nieodwracalne, zwyczajnie nie da się ich naprawić, ponieważ nie można cofnąć czasu.

Dziś, po latach, mam wrażenie, że poświęcam mamie zbyt mało czasu; widujemy się ze dwa razy do roku. A jeśli chodzi o spędzanie czasu z żoną i dziećmi, no cóż, myślę, że ile by go nie było, to i tak będzie za mało. Zostaje mi zatem mieć nadzieję, że będę lepszym dziadkiem niż byłem ojcem i mężem.

A wszystko to dlatego, że nie chodziłem Bożymi drogami i nie trzymałem się Jego Słowa. Ono naprawdę ratuje życie, zarówno doczesne jak i wieczne.

Prezentacja tekstu

Dzisiejszy tekst z Księgi Rodzaju 2:16-25, będzie mówił o tej podstawowej potrzebie człowieka jakim jest relacja z drugim człowiekiem, a w szczególności jak ważne jest to, by mieć właściwy obraz małżeństwa. Bez niego, czekają nas trudne i nieodwracalne doświadczenia życiowe.

I dał rozkaz JAHWE Bóg Adamowi mówiąc: Z wszelkiego drzewa w ogrodzie jedzenie będziesz spożywać, z zaś drzewa poznania dobra i zła, nie będziecie jedli z niego. Bowiem w dniu zjedzenia z niego śmiercią umrzecie. I powiedział JAHWE Bóg: Niedobrze jest człowiekowi być samemu, uczynię mu pomoc podobną jemu.wyrzeźbił JAHWE jeszcze z ziemi wszelkie dzikie zwierzę pola i wszelkie skrzydlate nieba i przyprowadził je do Adama, aby zobaczyć, jak je nazwie. I wszystkie nazwy. które dał im Adam, dla będących duszą żyjącą, takie otrzymały imię. I nadał Adam imiona wszelkiemu bydłu i wszelkim skrzydlatym nieba i wszystkim dzikim zwierzętom pola, zaś Adamowi nie znalazła się pomoc podobna jemu. I zesłał JAHWE oszołomienie na Adama, i zapadł w sen. I wziął jeden z boków jego i wypełnił ciałem zamiast niego.zbudował JAHWE Bóg z boku, co wziął z Adama, kobietę i przyprowadził ją do Adama. I powiedział Adam: Ta teraz kość z kości mej i ciałem z ciała mego. Tę nazwał kobietą, gdyż z męża jej wzięto ją. Z powodu tego opuści człowiek ojca jego i matkę jego i sklei się z kobietą jego, i będą ci dwaj w ciele jednym. A byli oboje nadzy, Adam i kobieta jego, a nie wstydzili się.2)

Wersety 16-17 – drzewo poznania dobra i zła

Ostatnim razem czytaliśmy, że Jahwe Bóg umieścił człowieka w ogrodzie, czyli w miejscu królewskim, zaopatrzonym i bogatym, aby o niego dbał i rozwijał Boże stworzenie. Bóg oczekuje od człowieka, że będzie respektował jego nakaz dotyczący niejedzenia owoców z drzewa poznania dobra i zła. Szerzej zajmiemy się tym w trzecim rozdziale już za miesiąc; tymczasem wspomnijmy tylko, że jest to jedyny zakaz jaki Bóg nakłada na człowieka. Do jego dyspozycji jest cały ogród i owoce jego drzew. A zatem Bóg nie daje człowiekowi żadnego wielkiego wyzwania, od którego by zależało jego być, albo nie być. Raczej wyczuwamy tu troskę, w której Bóg mówi niejako: nie rób tego dziecko, bo to doprowadzi cię do niechybnej śmierci. Istnieje pokusa, by myśleć o tej karze jako o śmierci fizycznej. Ale wczytując się w kontekst, wyraźnie widzimy, że to drzewo życia z 9 wersetu było czynnikiem przedłużającym życie; że ze swej natury człowiek był śmiertelny, a jego nieśmiertelność była warunkowa, uzależniona od Bożej obecności w jego życiu. Właśnie dlatego ukazany nam jest ten obraz, gdy po upadku, Bóg chroni drzewo życia, aby człowiek nie mógł żyć wiecznie, będąc jednocześnie pogrążony w grzechu, czyli w stanie oddzielenia od Niego. Jak dobrze wiemy, idea wieczności w stanie odłączenia od Boga nazywamy piekłem.

A zatem śmierć w wyniku zjedzenia z drzewa poznania musiała być przede wszystkim śmiercią duchową, natomiast śmierć fizyczna była czymś naturalnym wynikającym z braku dostępu do drzewa życia. Zresztą Księga Objawienia będzie wracać to tego obrazu, gdzie liście drzew w mieście Boga, będą służyły do leczenia narodów3).

To nowe narodzenie, które dostępne jest przez wiarę w Jezusa, ma kluczowe znaczenie, bo stanowi początek naszej drogi powrotnej do jedności z Bogiem. Bóg w Jezusie daje życie wieczne. Bez Niego, podobnie jak w ogrodzie, nie jest to możliwe. On zmazuje nasz grzech, a na podstawie wiary w Niego, wprowadza nas na powrót do Bożej rodziny. Dopiero wtedy życie wieczne ma jakikolwiek sens.

Werset 18 – Nie jest dobrze, gdy człowiek jest sam

Tymczasem przechodzimy do kluczowego elementu dzisiejszego tekstu, czyli do stwierdzenia Boga: Niedobrze jest być człowiekowi samemu4). Później Arystoteles stwierdzi, że człowiek jest ζον πολιτικόν, czyli zwierzęciem społecznym. Oczywiście kiedy czytamy niedobrze, to nie oznacza to, że Bóg zrobił coś niedobrze. Raczej widzimy namysł Boga, że człowiek samotny jest dziełem nieukończonym, niepełnym, że On jako Bóg nie stanowi dla człowieka ezer kenegdo (עֵזֶר כְּנֶגְדּוֹ), czyli odpowiedniej pomocy; gdyż właściwym dla człowieka jest drugi człowiek, jego uzupełnienie, ktoś stojący naprzeciw niego5), równorzędny partner.6)

Człowiek najpełniej realizuje się w relacji z Bogiem i jednocześnie w relacji z drugim człowiekiem. Nasz Zbawiciel, bierze dwa pozornie oddzielne przykazania Tory i łączy je w jedno, mówiąc: Będziesz kochał Boga z całego serca, a bliźniego swego jak siebie samego7). W istocie, w Jezusie realizuje się prawdziwy powrót do tego co było na początku. Wypływa z tego nauka, że mówienie: kocham Pana Boga, a ludzi nie potrzebuję; lub nie potrzebuję kościoła, wystarczy mi relacja z Bogiem; jest rozminięciem się z Bożym zamysłem i z Jego przykazaniem miłości. Wiedząc o tym, może będziemy bardziej wyczuleni na pokusę zbytniej samotności. Może się okazać, że jest to narzędzie przeciwnika, który chce, abyśmy uciekali od Bożej woli, izolowali się od ludzi, żebyśmy byli pod silnym wpływem kultury promującej skrajny indywidualizm i egocentryzm. Słusznie czytamy w Księdze Koheleta: Lepiej jest dwóm niż jednemu8); a Księga Przysłów ostrzega: Odludek szuka pozorów, aby móc sprzeciwić się wszelkiej słusznej radzie9). Człowiek jest stworzony do relacji, nie jest to wybór, ale coś niezbędnego do życia. Potrzebujemy wspólnoty, aby zrozumieć swoje miejsce w świecie, aby wypełnić serce pokojem10).

Wersety 19-20 – Zwierzęta nie są rzeczą, ale Bożym stworzeniem

Dalej zauważamy, że Bóg zamiast od razu stworzyć drugiego człowieka, tworzy, dosłownie lepi, zwierzęta i przyprowadza je do człowieka. Czy Bóg nie wie, że zwierzęta nie są odpowiednią pomocą dla człowieka? Oczywiście, że wie! Jest to celowy zabieg narracyjny, żeby jeszcze bardziej wzmocnić przekaz dotyczący odpowiedniej towarzyszki życia człowieka, ale niejako przy okazji mamy ukazaną prawdę, że zwierzęta podobnie jak człowiek są nefesz hajah (נֶפֶשׁ חַיָּה), czyli duszami żyjącymi. Zwierzęta nie są rzeczą11), którą możemy dowolnie szafować, są żywymi istotami, tak jak my i w związku z tym, należy im się właściwe traktowanie i opieka, nawet jeżeli ich końcowym zadaniem będzie zapewnienie nam pożywienia.

Jak wskazuje Rabin Radak: w Torze imiona nie są tylko nazwami, ale odzwierciedlają one naturę każdej rzeczy i jej rolę w konstrukcji wszechświata12), a zatem nazwanie zwierząt przez człowieka, można rozumieć jako rozpoznaniem ich ról i natur. W tych wszystkich badaniach zleconych człowiekowi przez Boga, nie odnajduje on jednak osobnika, który byłby choć trochę do niego podobny.

Wersety 21-23 – Kobieta z boku Adama, towarzyszką i partnerką

Dlatego Bóg zsyła na człowieka głęboki sen, bierze jeden z jego boków, które zazwyczaj tłumaczone jest na żebro. We wczesnych stadiach rozwoju języka hebrajskiego, [cela (צֵלָע)13)] bardziej niż do żebra odnosiło się do belki konstrukcyjnej, czyli istotnego elementu, bez którego postawienie jakiejkolwiek budowli staje się niemożliwe14). Bóg bierze zatem coś istotnego ze środka człowieka i  ;z tego materiału buduje drugiego człowieka. Już tu mamy zawartą ideę partnerstwa, równości. Kobieta zostaje stworzona jako równorzędna mężczyźnie, istotowo taka sama w swoim człowieczeństwie. Podobnie jak w przypadku zwierząt Bóg przyprowadza kobietę do człowieka, ale człowiek od razu zauważa, że jest ona kością z jego kości i ciałem z jego ciała. Mamy tu piękną grę słów, gdzie kobieta / mężatka isza (אִשָׁה) zostaje wzięta z męża isz (אִישׁ).

Wydaje się nam, że to oczywistości, ale w czasach gdy spisywano ten tekst kobieta w swoim statusie prawnym niewiele różniła się od niewolnika. Dziesiąte przykazanie mówi: Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony bliźniego swego ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.15) A zatem kobieta jest tu jedną z własności mężczyzny, na drugim miejscu, zaraz za domem. Kobieta w tamtych czasach nie miała prawie żadnych praw, za to mnóstwo obowiązków.

Autor biblijny ukazuje nam całkowicie odmienną wizję świata od tego, który go otacza. Na przekór patriarchalnym zasadom społecznym, rajski pierwowzór ukazuje kobietę jako równorzędną partnerkę. Jak się później okaże, rzeczywistość otaczająca autora biblijnego, zostaje przypisana upadkowi. Grzech sprawia, że te pierwotnie zamierzone relacje zostają zaburzone.

Wersety 24-25 – Mężczyzna i kobieta złączeni i samodzielni

Następnie czytamy coś jeszcze bardziej rewolucyjnego: Dlatego opuści mąż swojego ojca i matkę, złączy się ze swoją żoną i staną się jednym ciałem16). Normą w tamtych czasach było to, że to kobieta opuszczała dom swojego ojca i mieszkała u swojego męża, zazwyczaj wraz z całą jego rodziną. Tu mamy obraz zupełnie odwrotny. To mąż opuszcza swój dom i łączy się ze swoją żoną. Mężczyzna i kobieta zrywają mocne więzi jakie łączyły ich z domem rodzinnym, aby utworzyć coś zupełnie nowego. Wers kończy się stwierdzeniem: i staną się jednym ciałem. Oczywiście nie chodzi jedynie o akt intymny, ale że to, co było rozłączone, czyli człowiek i jego bok, z którego Bóg utworzył kobietę, zostają ponownie złączone. Jest to oczywisty symbol nierozerwalności małżeństwa. Jeżeli coś jest jednym ciałem i zostanie rozerwane to następuje śmierć tego ciała. Podobnie ma się z małżeństwem, rozwód jest złem, jest zbrodnią na tym co Bóg złączył w jedno ciało i żadne brednie o wolności jednostki tego nie zmienią. Rozwód stoi w jawnej sprzeczności z tym fragmentem i jego wykładnią jaką podaje Jezus Chrystus:

I przyszli do niego faryzeusze, kusząc Go i mówiąc: Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny? A On, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.17)

Oczywiście słowa te tyczą się nie tylko samego rozwodu, ale mieszkania ze swoją żoną / mężem tak, jakby była to obca osoba, albo wróg, albo ktoś gorszy, kim można pogardzać. Jeżeli macie oddzielne budżety, albo osobne pokoje, w których spędzacie noce, to zastanówcie się nad dzisiejszym fragmentem. Bo zapewniam, że obojętnie jaką historyjkę sobie do tego dorobimy, wszystko to jest zaprzeczeniem Bożego Słowa i powinno nas skłaniać do głębokiej refleksji nad stanem naszych relacji małżeńskich. Mówi się: chcesz poznać mężczyznę, a w szczególności pastora? Patrz się na jego małżonkę. Na jej twarzy jest wypisane dokładnie wszystko. Złe relacje małżeńskie to grzech albo wynik grzechu. Nasze powinności jako męża i żony, ojca i matki, powinna napędzać miłość Chrystusa. Dla mężczyzn jest On wzorem jak traktować kobiety. To kobiety jako pierwsze przyszły do Jego grobu i jako pierwsze uwierzyły w zmartwychwstanie, a to dlatego, że Go znały, kochały, a On umiał z nimi rozmawiać. Jeżeli mąż i żona rozmawiają tylko niejako służbowo, to czy jest to naśladowanie Chrystusa?

Nasz dzisiejszy fragment kończy się obserwacją, że ludzie byli nadzy i nie wstydzili się. Wstyd jest naturalną reakcją na zagrożenie. Wstydzimy się, gdy grzeszymy, gdy nie dopełniamy swoich powinności, gdy zawodzimy albo mamy coś do ukrycia. Zatem nagość jest symbolem otwartości, transparentności. Ludzie żyjący w łączności ze sobą i z Bogiem nie mają lęku, nie żywią obaw, są szczerzy, wręcz przeźroczyści. Jakże często ten obraz wydaje się odległy, wręcz niemożliwy. Ale czy nam to pasuje, czy nie, jest to obraz jaki powinien łączyć małżonków. W zdrowym małżeństwie nie ma tajemnic (chyba że dotyczą tajemnicy duszpasterskiej), nie ma też wstydu i udawania, i nie dotyczy to wyłącznie pożycia intymnego.

Podsumowanie

Tak, dzisiejszy fragment skłania do wielu refleksji. Jest też dowodem na to, że Biblia to Słowo Boże, a nie tylko ludzki przekaz zanurzony w kulturze bliskiego wschodu sprzed ponad 2 tysiącleci. Biblijny obraz małżeństwa, jego nierozerwalność i wspólnotowość, skłania nasze serce do modlitwy o to, by Bóg dodawał nam mądrości, uczył nas miłości, prowadził do prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. Skłania nas do dziękczynienia za to, że nasze małżeństwa trwają i są czasem jak dobre wino, im starsze tym bardziej satysfakcjonujące. Ale też dokonuje się nasza wewnętrzna weryfikacja. Czy moje wartości, są Bożymi wartościami, czy króluje wśród nas miłość Chrystusowa, czy miłość bliźniego oznacza coś więcej niż tolerancję drugiej osoby. Czy umiem być „nagi” wobec drugie osoby, czy umiem się otworzyć i przyjąć to, gdy druga strona też się otwiera. Jak dobrze, że Boże Słowo nas dziś dotyka. Amen?

Bibliografia

  1. Brown F., Driver S.R., i Briggs C.A., Enhanced Brown-Driver-Briggs Hebrew and English Lexicon, Clarendon Press, Oxford 1977.
  2. Majewski M., Prehistoria biblijna, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2017.
  3. Majewski M., i Biedziak P., Tora, Rozmowa o pierwszych pięciu księgach Biblii, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2022.
  4. Pecaric S., Bereszit, Tora Pardes Lauder, Fundacja Ronalda S. Laudera, Kraków 2001.
  5. Radzimski K., Nowodworski Grecko-Polski Interlinearny Przekład Pisma Świętego Starego i Nowego Przymierza, KChB NDM, Nowy Dwór Mazowiecki 2022.
  6. Zaremba P., Przekład dosłowny Starego i Nowego Przymierza, Ewangeliczny Instytut Biblijny, Poznań 2021, 5. wyd.
  7. Biblia Warszawska, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1975.


1) P. Zaremba, Przekład dosłowny Starego i Nowego Przymierza, Ewangeliczny Instytut Biblijny, Poznań 2021, 5. wyd., w. Rdz 2:24.
2) K. Radzimski, Nowodworski Grecko-Polski Interlinearny Przekład Pisma Świętego Starego i Nowego Przymierza, KChB NDM, Nowy Dwór Mazowiecki 2022, w. Rdz 2:16-25.
3) P. Zaremba, SNPD..., w. Obj 22:2.
4) Tamże, w. Rdz 2:18.
5) zob. S. Pecaric, Bereszit, Tora Pardes Lauder, Fundacja Ronalda S. Laudera, Kraków 2001, s. 20.
6) zob. M. Majewski, Prehistoria biblijna, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2017, s. 21.
7) P. Zaremba, SNPD..., w. Mk 12:30-31.
8) Biblia Warszawska, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 1975, s. Koh 4:9.
9) Tamże, w. Prz 18:1.
10) M. Majewski i P. Biedziak, Tora, Rozmowa o pierwszych pięciu księgach Biblii, Oficyna Wydawnicza Vocatio, Warszawa 2022, s. 41.
11) zob. Tamże, s. 42.
12) S. Pecaric, Bereszit..., s. 20.
13) F. Brown, S.R. Driver, i C.A. Briggs, Enhanced Brown-Driver-Briggs Hebrew and English Lexicon, Clarendon Press, Oxford 1977.
14) M. Majewski i P. Biedziak, Tora, Rozmowa..., s. 42.
15) BW..., w. Wj 20:17.
16) P. Zaremba, SNPD..., w. Rdz 2:24.
17) BW..., w. Mt 19:3-6,9.